Michael Bublé od dziecka marzył, że pewnego dnia zostanie słynnym piosenkarzem. Zanim sprzedał na całym świecie 50 milionów płyt, zdobył cztery statuetki Grammy i dotarł z czterema kolejnymi albumami na sam szczyt listy Billboard 200, Bublé przez 10 lat ciężko walczył o urzeczywistnienie swojego marzenia. Po niezliczonych wieczornych występach przed widownią złożoną głównie z rodziny i znajomych, w końcu w karierze Bublégo nastąpił przełom. Gdy jego debiutancki album odniósł sukces, wytwórnia podarowała mu zegarek Rolex, który stał się dla niego symbolem ogromnego wysiłku i poświęcenia, jakie włożył w realizację swego marzenia.

Odkąd tylko pamiętam, muzyka jest integralną częścią mnie i mojej duszy. Poświęciłem życie muzyce, choć nie była to świadoma decyzja. Dotarcie tu, gdzie dziś jestem, zajęło mi jednak mnóstwo czasu.

Słynny kanadyjski pisarz Malcolm Gladwell ukuł hipotezę, że aby stać się wybitnym w jakiejś dziedzinie, należy poświęcić temu 10 tysięcy godzin. Ma rację. Jeśli naprawdę chcesz coś opanować i osiągnąć w tym mistrzostwo, musisz zainwestować w to swój czas. Należy również pozwolić sobie na niepowodzenia. Im dalej brnąłem i im częściej wychodziłem ze swojej strefy komfortu, tym bardziej się rozwijałem i lepiej poznawałem samego siebie.

Jeśli naprawdę chcesz coś opanować i osiągnąć w tym mistrzostwo, musisz zainwestować w to swój czas.

Rodzina i znajomi bardzo mi pomogli w tych początkowych latach. Gdyby nie oni, podczas wielu moich wieczornych występów na widowni nie byłoby nikogo. Dosłownie: ani jednej osoby. Po dekadzie zmagań, poszukiwań własnej drogi i trwania w nadziei, że ktoś da mi szansę, w końcu wytwórnia Warner Bros. Records zaproponowała mi kontrakt. Jednym z pierwszych prezentów, jakie otrzymałem za udane wyniki mojego pierwszego albumu, był Rolex. W podziękowaniu za całe wsparcie dałem ten zegarek swojemu ojcu. Myślę, że to dla niego wiele znaczyło. Mama żartowała, że podczas prysznica zawsze trzymał rękę poza kabiną, żeby zegarkowi nic się nie stało, choć przecież ten był wodoszczelny.

Nigdy nie uważałem się za materialistę. Pochodzę z ciężko pracującej rodziny robotników. Gdy 10 lat temu zostałem ambasadorem marki Rolex, był to dla mnie papierek lakmusowy tego, jak daleko zaszedłem i jaki odniosłem sukces. Potem już nigdy nie zdejmowałem swojego zegarka i teraz noszę go nawet pod prysznicem, trzymając rękę na zewnątrz jak mój ojciec.

Gdy 10 lat temu zostałem ambasadorem marki Rolex, był to dla mnie papierek lakmusowy tego, jak daleko zaszedłem i jaki odniosłem sukces.

Wyjątkowe chwile, które przeżyłem z zegarkiem Rolex na nadgarstku, to momenty, w których dzieliłem się swoją miłością do tej marki z najbliższymi osobami. Członkowie mojego zespołu towarzyszą mi przez większą część życia, więc na 10-lecie współpracy każdy z nich otrzymuje ode mnie własny zegarek Rolex. Teraz jesteśmy takim „roleksowym gangiem”. Podobny prezent podarowałem lekarzowi, który uratował życie mojemu dziadkowi. Gdy przyszedł moment na okazaniu mu, ile dla mnie znaczy, nie wyobrażałem sobie niczego równie wyjątkowego, co mógłby nosić codziennie na pamiątkę tego, jak odmienił moje życie.

Kiedy dziś patrzę na swój zegarek, postrzegam go jako miarę swojego sukcesu. Widzę go jako symbol ogromnego wysiłku, poświęcenia i odrobiny szczęścia, jak również tych wszystkich lat, przez które ludzie we mnie wierzyli, a ja się nie poddawałem. Widzę potomka wielu pokoleń rybaków, którzy nigdy nawet nie mogliby przypuszczać, że staną się posiadaczami czegoś tak cennego. Możliwość trzymania w dłoniach owocu tej całej wykonanej pracy to naprawdę wspaniałe uczucie. To namacalny dowód na to, co się może wydarzyć, gdy się nie poddasz i poświęcisz te niezliczone godziny. I gdy po prostu nie będziesz akceptować słowa „nie”.

ZEGAREK MICHAELA BUBLé

Oyster Perpetual Cosmograph Daytona

Udostępnij tę stronę